Presja na sektor transportowy szybko rośnie. Rosnące ceny oleju napędowego, napięcia geopolityczne oraz zbliżające się wprowadzenie opłat za przejechane kilometry powodują wzrost kosztów i niepewność w branży logistycznej i transportowej. Nic więc dziwnego, że sektor ten w pełni stawia na rozwiązania takie jak ciężarówki elektryczne, wodór i paliwa alternatywne.
Jednak to podejście pokazuje tylko część obrazu.
Prawie cała uwaga skupia się na ciągniku, podczas gdy z tyłu – w naczepie – można jeszcze osiągnąć znaczny wzrost wydajności. Jednym z najbardziej niedocenianych rozwiązań w transporcie i logistyce jest efektywność załadunku: przewożenie większej ilości towaru na jeden kurs. Nie chodzi o to, by używać więcej ciężarówek, ale o to, by ładować je w bardziej przemyślany sposób.
Dzięki zwiększeniu ładowności na jeden przejazd potrzeba mniej przejazdów, aby przewieźć tę samą ilość towaru. Oznacza to bezpośrednio mniejsze zużycie paliwa na paletę, niższe koszty transportu oraz niższy całkowity koszt posiadania. Jednocześnie zmniejsza się emisja CO₂ oraz zależność od kierowców, co na obecnym rynku pracy stanowi coraz większe wyzwanie.
W czasach, gdy firmy zmuszone są zarówno do obniżania kosztów, jak i do zwiększania zrównoważonego rozwoju, efektywność przestrzeni ładunkowej stanowi rozwiązanie, które można wdrożyć już dziś. Przykładem są naczepy typu Double Deck, które pozwalają zwiększyć pojemność ładunkową nawet o 60 procent na jeden przejazd bez konieczności dodawania kolejnych ciężarówek.
Dyskusja na temat paliwa jest więc uzasadniona, ale zbyt wąska. Kto naprawdę chce skupić się na kosztach, zrównoważonym rozwoju i wydajności w łańcuchu dostaw, musi spojrzeć dalej niż tylko na kwestię paliwa.
Prawdziwy zysk tkwi w efektywności wolumenowej.